Spełnione marzenie Stalina?
Niezłomność dążeń Richarda Stallmana może stanowić doskonałe źródło inspiracji dla osób, które nie do końca godzą się na wszechobecną dominację takich gigantów, jak Microsoft, Google czy Apple. Współtwórca ruchu wolnego oprogramowania i założyciel Free Software Foundation przekłada swoje wielkie pragnienie odrzucenia wszystkiego, co komercyjne i nakładające na ludzi określone ramy zachowań, na coraz to nowsze dziedziny życia. Rok temu walczył o zniesienie mechanizmów DRM (Digital Rights Management), dzisiaj z dumą przyznaje, że nigdy nie zakupi telefonu komórkowego.
Niemało jest takich, którym niemal 30-letnia walka Stallmana o szeroko pojętą wolność informatyczną kojarzy się z obsesją, ale nie można nie dostrzec, jak dokładny i systematyczny jest w swoich działaniach. Nawet podczas wywiadów nalega na używanie prawidłowych, jego zdaniem, terminów - wolne oprogramowanie (free software), a nie open source, GNU/Linux, a nie tylko Linux. W swojej codziennej pracy używa specjalnego notebooka Yeeloong firmy Lemote Technology, pracującego pod kontrolą gNewSense, dystrybucji GNU/Linux całkowicie opartej na wolnym oprogramowaniu.
Co ciekawe, tezy wygłaszane przez Richarda Stallmana zyskują większą popularność w Europie czy Azji, niż w rodzimych Stanach Zjednoczonych . Niedawno Stallman gościł w Hiszpanii, Francji (gdzie agencje rządowe poważnie myślą o zastąpieniu rozwiązań komercyjnych wolnym oprogramowaniem) czy Parlamencie Europejskim.
Mimo przeszkód, Stallman nie ustaje w swojej misji promowania idei "free software". Malkontenci, których jedyną pasją jest złośliwe komentowanie doniesień o kolejnych próbach zmonopolizowania rynku przez światowe koncerny IT, powinni dostrzec, że są alternatywy - wymagają one jednak większego zaangażowania.
Komentarze (3)
@cynik Pieniądze za wdrożenie to weźmie konsultant, a nie programista. Sama idea "wolnego oprogramowania" jest zła. To taki współczesny komunizm. Na szczęście nie ma teraz instytucji czy państwa, która próbowałaby to wprowadzić siłą.
@zUZia A kto Ci zabrania wziać bezpłatną platformę, używać wolnych narzędzi, napisać dobre porprogramowanie i wziąć pieniądze za wdrożenie, albo przygotowanie w pełni komercyjnej wersji z licencją, faktura itd. ? Zmuszają Cię jak w kołchozie albo na Syrberii do przychodzenia do biura wielkiej programistycznej firmy i dziabania w C# programu z logiką biznesową zaszytą w SQL server? :D Stoi tam nad Tobąkapo z biczem czy jak? :D
No dobrze, wolne oprogramowanie. Ale z czego mają żyć programiści, którzy je tworzą? Jeśli będzie ich zatrudniać jakaś instytucja państwowa, to utrzymamy ich z podatków. W zamian dostaniemy produkt "darmowy". Może lepszy od komercyjnych. A co z prywatnymi firmami tworzącymi oprogramowanie? Dlaczego mają oddawać swój dorobek za darmo wszystkim, także konkurencji? Kto zwróci pieniądze za nakład setek godzin pracy nad tworzeniem i udoskonalaniem programów? Idea Stallmana jest piękna, ale to tylko utopia, której w życie wcielić się nie da w formie, którą ten ''przystojniak'' proponuje.
Polecane
Koniec Windows XP początkiem problemów?
Microsoft oficjalnie potwierdził, że za dwa lata definitywnie zakończy się era Windows XP - systemu operacyjnego,...
Spokój i luz administratora
Wymagania wobec pracowników działów IT rosną proporcjonalnie do stopnia rozwoju teleinformatyki. Oczekuje się, że...
