Francja proponuje nowe prawo antypirackie
Francuski rząd przygotował projekt ustawy, która ma ułatwić walkę z internetowym piractwem. W projekcie znalazło się rozwiązanie, które od miesięcy jest przedmiotem ostrej krytyki - chodzi o wprowadzenie przepisów pozwalających na odcinanie od Internetu osób, które kilka razy zostaną przyłapane na nielegalnym dystrybuowaniu w Sieci materiałów chronionych prawem autorskim.
Proponowana ustawa przewiduje powołanie specjalnego urzędu, który zbierałby skargi od przemysłu filmowego i muzycznego oraz namierzałby podejrzanych. Osoba nielegalnie wymieniająca materiały chronione prawem autorskim najpierw otrzymywałaby upomnienie e-mailem, następnym krokiem byłoby wysłanie listu tradycyjną pocztą. Przy trzecim naruszeniu praw autorskich ich sprawca miałby tracić połączenie z Internetem (kara mogłaby trwać nawet rok).
Warto wspomnieć, że dyskusje dotyczące wprowadzenia takich rozwiązań trwały nad Sekwaną od kilku miesięcy - teraz powstał projekt odpowiedniej ustawy. Premier Nicolas Sarkozy stwierdził, że nie ma żadnego powodu, dla którego Internet miałby być obszarem, w którym nie obowiązują przepisy prawa.
Najprawdopodobniej nowa ustawa zostanie przedstawiona parlamentowi jesienią, a w życie wejdzie od 1 stycznia przyszłego roku.
Komentarze (17)
Czy myslicie ze w jakis sposób uchronia przed piractwem w sieci ? Ja sie tak na powaznie zastanawiam bo juz sie boje tego co sie dzieje u nas. a zwąłszcza po tym jak ogladam filmik Spowiedz hakera.
A ja przygłup chciałbym zapytać czy mogę sobie jeszcze coś nagrać na kasetę czy tez nie. Na wszelki wypadek zostawiłem sobie kaseciaka i piecyk na węgiel. A jak będę chciał sobie pośpiewać to mogę iść do lasu czy też ci wyznania handlowego kamery już tam ustawili.
piractwo zniszczyło gry na PC. Nie pograsz jak nie kupisz konsoli, bo tam są zabezpieczania. Muzykę można w internecie znaleźć bez P2P, a sama technologia powinna być wykorzystana inny sposób tj. decentralizację internetu. Irytują mnie te opinie o tym jakoby piractwo poprzez konkurencję pomagało w zaniżaniu cen oprogramowania, moim zdaniem je podnosi... i jeszcze jedno: komputerowi piraci to przepocone grube świńskie pasożyty, którym się wydaje, że są sprytni, a tak naprawdę to po prostu złodzieje.
Dzięki P2P poznałem mnóstwo wspaniałych artystów, których w sklepach nawet bym nie znalazł. Często jednak dzieje się tak, że w TV słyszę jakiś fajny kawałek, ściągam płytę i przekonuję się, że był to jedyny godny posłuchania utwór na całej CD. Jeśli zaś płyta okaże się ciekawa i warta słuchania nie tylko jeden raz, kupuję oryginał.
Niech ostrzą prawo :) już jest dostępny program ANT który całkowicie uniemożliwia namierzenie kto co ściąga. Transfer nigdy nie odbywa się bezpośrednio, i jest zawsze szyfrowany.
Carla Bruni jest z branzy i trzyma Sarkozego za jaja (doslownie i w przenosni) stad te durne pomysly.
Francja juz sobie narobiła ściągając imigrantów z Afryki którzy pala samochody tysiącami. Niech lepiej tym sie zajmą a nie ściganiem małolatów którzy korzystają z P2P. Widzę że inteligencja ministra jest podobna do inteligencji Ujazdowskiego który chciał karać wiezieniem za posiadanie napędów DVD-R
Mniejsza już o nazewnictwo. Niezależnie od tego czy danemu artyście piractwo przynosi zyski czy też nie, TO ON powinien decydować czy chce udostępnić coś za darmo, a nie "siła wyższa". Odcinanie od Internetu to poroniony pomysł, ponieważ Bardzo łatwy do obejścia a w zasadzie to niezbyt sobie to wyobrażam. A jeśli piraci ktoś z sieci osiedlowej? To spowoduje wiele prawnych absurdów. Poza tym można sobie wyobrazić sytuację celowego wkręcenia obywatela. W Internecie ciężej odróżnić piractwo od udostępniania całkowicie darmowych utworów. Można stać się piratem nieświadomie.
@mario - tylko częściowo można zgodzić się z częściowo podwójną moralnością zawartą w Twoim wywodzie. Skoro coś oferuję, to nie życzę sobie aby inni to mi wykradali bo mają jakieś lokalnie optymalizujące wytłumaczenie na swoje postępowanie. Może gdyby nie tacy jak piraci, to działy marketingu musiałyby ruszać głową (bo inaczej by bankrutowali) i np. udostępniać bezpłatne próbki o jakości zachęcającej (lub inne pomysły) do kupna legalnego produktu / legalnej licencji, a tak tylko nakręca się spirala dodatkowych opłat, karania, przepisów, biurokracji a z drugiej strony usprawiedliwiania swojego postępowania bronieniem się posiadających prawa do produktu przed takim właśnie postępowaniem klientów - tworzymy sprzężenie dodatnie samonapędzającej się biurokracji i nieszczęść i kosztów - bo usprawiedliwiamy częściowo podwójną moralność postępowaniem innych - i dzieje się to po każdej stronie - nie jesteś niewinny ale i biurokracja też się cieszy jak się rozwija usprawiedliwiając twoją postawą. Jak się nie zmienisz będzie tylko gorzej. Jak oni się nie zmienią to takim jak ty też będzie tylko gorzej. :)
1.nie ma czegoś takiego jak piractwo komputerowe - chyba że ktoś przez maila sprzedaje nielegalne kopie 2.wszystko co można sciągnąć z internetu bez łamania zabezpieczeń jest w pełni darmowe i dostepne 3.żadna z tych rzeczy nie jest kradziona bo niby jak?to tak jakbym znalazł na ulicy 4.jedynym słusznym pretekstem jest udostępnianie wbrew licencji i tylko to powinno być karane 5. jedynym sposobem na walkę jest drastyczna obniżka cen - zamykanie ludzi odcinanie od internetu konfiskata sprzetu(nie tyczy sie to firm a w nich piractwo jest bardzo małe) doprowadzi (juz doprowadzilo) do jeszcze prostszych latwiejszych i tanszych metod udostepniania wbrew licencji doprowadzi to tez do buntu spolecznego przyklad film:pierwsze tygodnie w kinach juz generuja zysk - czysty zysk - potem wchodza plyty(nawet super film obejrzymy moze z 10 razy na rok) i tak - w wypozyczalniach po 12 pln a w sklepach po 70 pln - koszt wyprodukowania to 5 pln - ludzie nie sa idiotami,okradac sie tez nikt nie da wiec lepiej niech ci fachowcy od tych bzdur szukaja zlodzieji tam gdzie oni sa naprawde(dystrybucja licencje) anizeli scigaja zwyklych uzytkownikow ktorzy i tak by tego nie kupuli za taka kase...... czemu nikt z nich nie wspomina o spadku practwa filmowego w chinach po drastycznej obnizce cen za film (okolo 2 dolarow??)
Gdybym urodziła się we Francji, to ze wstydu popełniłabym chyba samobujstwo.
Za ściąganie niepewnych plików - odcinajmy od internetu, a za kradzież odcinajmy ręce! Ludzie co za średniowiecze wraca do Francji, niewiadomo czy płakać, czy sciać się.
Mina sprzedawcy w sklepie płytowym do ktorego przyszedłem po zakurzoną płytę, dla której on stracił już nadzieję, a ja poznałem dzięki P2P - bezcenne :)
@mario ładny komentarz, podpisuję sie pod nim. Bardzo fajnie napisane.
Przede wszystkim chciałbym się stanowczo sprzeciwić użyciu słowa piractwo w aktualnej formie. Zwykłe dzielenie się nie jest piractwem, a co najwyżej może być używaniem oprogramowania bez posiadania licencji na to. Piractwo to jest handel oprogramowaniem i sztuką, bez dzielenia się zyskami z twórcami. Piraci jak napadali na statki to czerpali korzyści z czyjejś pracy, podobnie robi pirat handlujący wynikami nie swojej pracy. Jednakże osoba dzieląca się muzyką z drugą osobą nie jest piratem, bo osoba dająca komuś muzykę nie zarabia (nie czerpie korzyści) na cudzej pracy. Osoba dająca komuś muzykę wręcz przyczynia się do propagowania popularności artysty i wręcz pomaga mu w zdobyciu większej grupy fanów gotowej kupić jego album w oryginale. Jeśli ktoś kupił album od pirata to nie kupi już oryginału. Ja przez P2P poznałem wielu artystów, których płyty później kupiłem i kupuję nadal. To co jest w TV i radiu nie pokrywa się z moim gustem i p2p jest dla mnie ratunkiem, gdyby nie p2p to nie kupił bym tych płyt, bo nie znał bym tych artystów. Jestem za tym, aby dzielenie się muzyką w sieci było legalne. Pomogło by to w propagowaniu sztuki i przyczyniło by się do zwiększenia zysków artysty. W przypadku oprogramowania sprawa wygląda nieco inaczej - oprogramowanie ma wymiar użytkowy i zazwyczaj służy do zarabiania pieniędzy, lub daje jakieś inne korzyści umożliwiając coś lub robiąc coś za człowieka. Oczywiście w wielu przypadkach dzielenie się oprogramowaniem też pomaga, ale tylko w pewnym stopniu, np. rozdawanie profesjonalnego programu inżynierskiego/graficznego itp. w celach edukacyjnych pomaga w zdobyciu fachowych użytkowników, którzy założą firmy lub pójdą pracować do firm kupujących wersje komercyjne. Oczywiście w przypadku oprogramowania należy respektować wolę twórcy, bo oprogramowanie jest produktem jak np. samochód. Piratami się brzydzę i stanowczo sprzeciwiam się nazywaniu mnie piratem!
Z takim prawem to byl bym ostrozny , przez to odcinanie tych co piracą, dostawcy internetu by zbankrutowali, przeciez wiadome jest ze internet= piractwo, bez piractwa nie ma internetu, bo po co komus internet tylko na gg i www??
Szkoda ze politycy nie rozumieja ze siec jednak rzadzi sie innymi prawami, zamiast zakazow i nakazow powinna byc edukacja. Jak zwykle najbardziej poszkodowani beda ci co najmniej korzystaja z p2p. Osoby sciagajace duzo i tak sobie poradza, beda sciagac na jakies dedykowane serwery a dopiero potem na domowy komputer. Wtedy takie cos jest praktycznie niewykrywalne ;) Przy rzutce kilku osob wyjda grosze
- Kingston: Nowa linia dysków SSD
- Microsoft zapowiada nowy system plików - ReFS
- Intel: SSD 520 - nowa linia szybkich dysków
- Praktyczne porady dla administratorów na 2012 rok
- Co powinien wiedzieć każdy specjalista IT?
- Narzędzia dla administratorów sieci
- Windows Intune 3.0 - szansa na perfekcyjne narzędzie?
- Kontrowersyjne decyzje Oracle odnośnie Javy
- Testy penetracyjne pomogą w obronie przed cyberatakami
- 2012 - rok przełomowy dla internetu?
Polecane
Przełomowy rok... znowu
Lektura firmowych informacji prasowych i prognoz firm analitycznych nie pozostawia wątpliwości - każdego roku...
Spokój i luz administratora
Wymagania wobec pracowników działów IT rosną proporcjonalnie do stopnia rozwoju teleinformatyki. Oczekuje się, że...