Kronika polskich hakerów
28 lipca 2008 14:00
Marcin Marciniak
(Strona 3 z 3)
Bohaterów - prądem?
W niektórych akademikach lub budkach telefonicznych podłączano przewody linii telefonicznej do śrub zamocowanych do drewnianej deski. Gdy wtajemniczony posiadacz małego telefonu z krótkim przewodem przychodził porozmawiać, podłączał przewód do tych śrub za pomocą zacisków krokodylkowych i... gadał. Ten sposób był nieco prostacki ale bardzo skuteczny. Czasami monterzy szykowali różne przykre niespodzianki, na przykład niestandardowe kody kolorów przewodów. Gdy phreaker amator zechciał podłączyć cokolwiek, najczęściej trafiał na 230V z sieci energetycznej, przeznaczonej do zasilania oświetlenia budki.
Własna sieć
W kilku blokach na warszawskiej Chomiczówce powstała nawet prywatna bardzo prosta sieć telefoniczna. Między blokami były rozciągnięte przewody, których wolne pary wykorzystywano do rozmów. Chociaż było to bardzo prymitywne rozwiązanie, miało jedną zaletę - działało. Było całkowicie niezależne od miejskich central.
Rozwinięciem idei była prawdziwa sieć, którą zainstalowano w jednej z dzielnic Częstochowy. Przewody poprowadzono szybami, zastosowano przywieziony z Zachodu moduł małej zakładowej centrali telefonicznej zaś całość podłączono do trzech linii miejskich, które przypadały na cały blok. Wiadomo o tym, że jedna osoba zajmowała się przełączaniem rozmów do numerów wewnętrznych, wykorzystywano ponadto wybieranie tonowe oraz sporządzano biling. W tym czasie było to całkowicie nielegalne, sieć publiczna nie mogła być łączona z innymi centralami bez zgody instytucji państwowych, zaś jedyna norma wybierania numerów przewidywała wybieranie impulsowe.
Wielu phreakerów pasjonowało się konstrukcją sieci telefonicznej "z niczego". Wykorzystywano sieć rur wodociągowych a nawet długie ogrodzenia. W blokach korzystano z sieci rur centralnego ogrzewania. Znany mi jest przypadek wykorzystania fragmentu ogrodzenia jednostki wojskowej dla celów prostej telefonii.
Jak widać polscy hakerzy, którzy swoją karierę także zaczynali od telefonów, naprawdę mają się czym pochwalić. Co prawda nie mają tak potężnej reklamy jak amerykańscy phreakerzy, ale ich wyczyny są godne uwagi.
Komentarze
Redakcja NetWorld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
- ocena:
brak oceny
- IP: 81.190.91.138
- 28-07-2008, 14:27
Polscy hakerze? Amerykanscy Phreakerzy? Moim zdaniem nazwa wlasna jest taka sama w obu krajach czyli Polscy phreakerzy i Amerykańscy phreakerzy. Prosze nie mylic pojec.
Pozdrawiam
Magnus
- ocena:
brak oceny
- IP: 90.156.62.20
- 28-07-2008, 14:31
@ Magnus. To swietny materiał, najlepsze co od dawna czytalem o polskiej scenie hack/phreak/itp - ale widze, ze autorowi i tak trzeba dla zasady dosrać, nie?