19 sierpnia 2008 13:21
Newsroom IDG.pl/Dominik Błaszczykiewicz Niecałe dwa tygodnie po tym jak Rosja zaatakowała Gruzję i błyskawicznie zablokowała jej najważniejsze witryny internetowe, redaktorzy "Dziennika" postanowili sprawdzić poziom zabezpieczeń rodzimych witryn. Testy okazały się niepomyślne i w sieci natychmiast zaroiło się od złowieszczych nagłówków ostrzegających przed obcym atakiem oraz jego konsekwencjami. Postanowiliśmy spokojnie zbadać temat. Wniosek? Polscy internauci mogą spać spokojnie.| Rozmowa z Mirosławem Majem, szefem CERT Polska |
Ataki jakie miały miejsce w Estonii i Gruzji to jedne z najbardziej trudnych do odparcia. To na ile bezpiecznie jest skonfigurowany atakowany serwer ma w takim przypadku niewielkie znaczenie. Powiedziałbym, że w przypadku ataków blokady serwisu (tzw. Ataków DDoS) bardziej zasadne jest pytanie o bezpieczeństwo operatora, do którego jest podłączony atakowany serwer. Czy ma procedury i infrastrukturę do wsparcia atakowanej instytucji? Czy współdziała z innymi operatorami w przypadku takiego ataku itd. Nie potrafię ocenić bezpieczeństwa polskich stron rządowych. Aby tego dokonać trzeba by było wykonać odpowiedni audyt - techniczny i organizacyjny, wydaje mi się że z naciskiem na ten drugi. PCWK: Czy narzędzie udostępnione przez Assigned Numbers Authority, którym posłużyli się dziennikarze "Dziennika", uważa Pan za odpowiednie do przeprowadzania podobnych testów zabezpieczeń? Przede wszystkim te narzędzia w ogóle nie odpowiadają na pytanie czy poszczególne serwery rządowe są prawidłowo zabezpieczone czy nie. Dziennikarze w tym wypadku tak naprawdę sprawdzali bezpieczeństwo serwerów DNS nie należących do instytucji rządowych. Jeśli naprawdę chcieliby sprawdzić bezpieczeństwo opisywanych przez nich serwerów, musieliby skierować swoje testy bezpośrednio na serwery rządowe i wykorzystać do tego zupełnie inne narzędzia. Jednak tego typu bezpośrednie testy, bez zgody i wiedzy zainteresowanego, uważam za co najmniej nieetyczne. PCWK: Czy faktycznie strony rządowe zagrożone są atakami typu "cache poisoning"? Na czym polega ten atak? Atak polega na wykorzystaniu błędu w konfiguracji serwera DNS, co w rezultacie prowadzi do tego, że wskazuje on inny niż prawdziwy serwer, o który jest odpytywany. W konsekwencji internauta łączy się z de facto innym serwerem niż chciał. Z jego punktu widzenia wszystko wygląda OK. więc może zakładać że np.: strona na serwerze została podmieniona. Konsekwencje mogą dotyczyć wszystkich serwerów, które wskazywane są przez źle skonfigurowane serwery DNS. Wśród nich są też serwery rządowe. Ale nie tylko. Co ciekawe - największe polskie serwisy informacyjne są tak samo zagrożone. Stawiam retoryczne pytanie - co spowoduje większe zamieszanie - fałszywa informacja na stronie jakiegoś ministerstwa czy ta sama fałszywa informacja na wszystkich najważniejszych polskich serwisach informacyjnych? Proszę pamiętać, że zarówno w Estonii jak i w Gruzji serwisy informacyjne były atakowane nie mniej niż rządowe. PCWK: Jak ocenia pan wypowiedź Pawła "Goriona" Jabłońskiego, który stwierdził, że ochrona naszego kraju w zakresie bezpieczeństwa teleinformatycznego jest znikoma? Nie wiem co to znaczy, że jest znikoma. Bezpieczeństwo teleinformatyczne państwa to poważne i skomplikowane zagadnienie. Możliwość podmiany jakiejś strony rządowej, dla oceny tego bezpieczeństwa ma moim zdaniem wartość znikomą. Oczywiście od strony medialnej zasadniczą. Obserwując dotychczasową współpracę Pawła Jabłońskiego z dziennikarzami, mam wrażenie że zajmuje się on medialnym bezpieczeństwem teleinformatycznym. To ciekawe zajęcie, ale mało pożyteczne, a jeszcze dodatkowo niebezpieczne. PCWK: Co sądzi Pan o decyzji Lecha Kaczyńskiego, który w czasie konfliktu udostępnił Gruzji stronę president.pl? Czy w ten sposób prezydent zaangażował nasz kraj do cyberwojny? To jest decyzja oczywiście polityczna a nie techniczna, dlatego nie będę jej oceniał. Ta decyzja z pewnością zwiększyła prawdopodobieństwo ataków na polskie serwery. W cyberwojnę nie zostaliśmy jednak jak dotąd zaangażowani. Z pewnością, w związku ze zwiększonym ryzykiem warto się na taki problem przygotować. Zresztą nie tylko teraz przy podwyższonym ryzyku - si vis pacem, para bellum. |
Redakcja NetWorld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
jest:
Paweła "Goriona" Jabłońskiego
powinno być:
ePawła "Goriona" Jabłońskiego ;-)
Nasi rodzimy hackerzy juz udowodnili ze potrafiá (via wojna z turkami w sieci) wiec bylo by calkiem ciekawie. Tez moglibysmy ruskim narobic szkód wiec tak latwo by im nie poszlo. Niech tylko spróbujá !! :D
| Superpromocja PC World! Jak utrzymać promocyjną cenę za egzemplarz? | Sprawdź » |
| Dobry Pracownik wanted! 10 000 ofert pracy z kraju i z zagranicy! PRACA.IDG.PL | Sprawdź! » |
| Prenumerata MIX PC World. Wygodne połączenie wydań papierowych i cyfrowych | Szczegóły » |
| Zamów kartę kredytową banku Millennium dostaniesz półroczną prenumeratę PC World | Szczegóły » |
| Prenumerata PC World z DVD za darmo! | Sprawdź to! |
| Książki teleinformatyczne w najlepszej cenie! | Księgarnia IDG.pl zaprasza! |