Wiadomości

Conficker: wielka porażka autora robaka?

6 kwietnia 2009 05:03,
securitystandard

Wciąż nie wiadomo, kto jest autorem robaka Conficker (znanego również jako Downadup) - ale wiadomo już, że osoba ta musi być bardzo rozczarowana. Programista (lub programiści), który stworzył tego niebezpiecznego szkodnika bardzo się napracował, ale szum medialny wokół Confickera najprawdopodobniej sprawił, że cała ta praca poszła na marne.

"Wszystko, co zrobili przez te kilka miesięcy, okazało się bezowocne" - powiedział Alfred Huger z Symantec Security Response Team. "Paradoksalnie, tym, co najbardziej zaszkodziło autorom Confickera, były wielkie początkowe sukcesy robaka - okazał się on na tyle skuteczny i nowatorski, że wzbudził ogromne zainteresowanie specjalistów z całego świata" - tłumaczy Huger.

To z kolei sprawiło, że przez ostatnie kilka tygodni - gdy już było wiadomo, że robak może zaatakować 1 kwietnia - pisały o nim wszystkie branżowe media. Autorzy szkodnika stracili więc efekt zaskoczenia - wszyscy byli gotowi na ewentualną eskalację działań Confickera.

"Ten robak był najlepiej "obsłużony medialnie" od czasów osławionego Code Red. I bardzo dobrze - moim zdaniem niebezpieczeństwo wcale nie było przesadzone i gdyby nie te wszystkie publikacje, Conficker mógłby okazać się bardzo groźny - gdyby zdołał zaatakować niepostrzeżenie" - mówi Huger. Przypomnijmy - Code Red to robak, który w 2001 r. zdołał zaatakować setki tysięcy serwerów wykorzystujących oprogramowanie Microsoftu. Co ciekawe, zarówno Code Red, jak i Conficker rozprzestrzeniały się przez lukę, którą koncern z Redmond załatał kilka tygodni przed pojawieniem się robaków.

W obliczu zagrożenia ze strony Confickera świetnie zorganizowali się specjaliści ds. bezpieczeństwa z różnych firm - warto wspomnieć, że przez minionych kilka tygodnia działała nieformalna grupa robocza, która przez cały czas szukała sposobów na zakłócenie komunikacji robaka z serwerami kontrolującymi go. Ostatecznie się to nie udało - robak okazał się świetnie zabezpieczony. Ale eksperci i tak odnotowali kilka ważnych sukcesów - udało im się m.in. stworzyć narzędzie potrafiące błyskawicznie wykrywać maszyny zainfekowane przez robaka (i to mimo tego, że Conficker został wyposażony w specjalne narzędzie do maskowania się).

Problemy autora robaka tak naprawdę zaczęły się już w styczniu - mówi Huger. Robak zdołał wtedy zaledwie w kilka dni zainfekować kilkaset tysięcy komputerów z Windows. To przyciągnęło uwagę specjalistów ds. bezpieczeństwa, którzy od tego momentu zaczęli uważnie przyglądać się szkodnikowi. "Wszystkich zaintrygowało to, jak dobrze jest napisany ten robak" - tłumaczy przedstawiciel Symanteka.

"Jestem przekonany, że zainteresowanie mediów było ostatnią rzeczą, na której zależało autorowi tego programu. Przestępcy tworzący botnety [Conficker jest tzw. botwormem - czyli robakiem zmieniającym komputer w element sieci zombiePC - red.] chcą działać po cichu, bo w ten sposób mogą najwięcej i najszybciej zarobić. Na szczęście w tym przypadku to się nie udało" - dodaje Vincent Weafer, również reprezentujący koncern Symantec.

Co ciekawe, wciąż tak naprawdę nie wiadomo, ile komputerów zdołały zainfekować wszystkie aktywne obecnie mutacje Confickera - w różnych raportach padają bardzo różne liczby (mówi się o od 1 mln do 12 mln maszyn).

Przypomnijmy: Conficker miał uaktywnić się 1 kwietnia 2009 r. - z analiz robaka wynikało, że tego dnia połączy się on z serwerami kontrolującymi go i pobierze aktualizację lub instrukcje dotyczące dalszego działania. Wydaje się jednak, że nic takiego nie nastąpiło - 1 kwietnia minął, a specjaliści nie odnotowali żadnej znaczącej zmiany w aktywności robaka.
Oryginalny tekst został opublikowany na www.securitystandard.pl
Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (14)

Champi

09-04-2009 17:20

A może to nie miał być 1-szy kwietnia a... 4-ty stycznia? 04/01/2009 - jeżeli przyjmiemy jako mm/dd/yyyy to będzie kwiecień, ale jako dd/mm/yyyy to będzie styczeń: "Problemy autora robaka tak naprawdę zaczęły się już w styczniu - mówi Huger. Robak zdołał wtedy zaledwie w kilka dni zainfekować kilkaset tysięcy komputerów z Windows. To przyciągnęło uwagę specjalistów ds. bezpieczeństwa, którzy od tego momentu zaczęli uważnie przyglądać się szkodnikowi. "Wszystkich zaintrygowało to, jak dobrze jest napisany ten robak" - tłumaczy przedstawiciel Symanteka" ...czyli pełny sukces!!! PS. Zawsze mogę się mylić ;-)

~Gość

07-04-2009 11:19

@cash wreszccie cos z sensem napisane. u mnie sprawa wyglada tak samo, nie wiem co to virus-y. zas najwieksze dziadostwo jakie sobie mozna zainstalowac to wlasnie programy antyvirusowe. trzeba tylko miec polatany windows, pracowac na koncie roboczym a nie na koncie root-a, troche rozumu w postaci nieinstalowania co sie nawinie i po problemach. czy to sa duze wymagania? male, ale ci co nie sa w stanie do nich sie zastosowac to tym bardziej nie sa w stanie uzywac np. linuxa, oni sa skazani na bycie bobami budowniczymi bot-netow. zadne zabezpieczenia i anty-programy im nie pomoga, bo oni virusy sobie instaluja! nie lapia ale instaluja. wszyscy przeszkolenia przezemnie win-userzy stosujacy sie do zasad wspomnianych na poczatku, rownieza nie lapia zadnych badziewi

Cash

06-04-2009 21:13

Cały szum wokół wirusów napędzają firmy antywirusowe, bo dla nich to największy interes. Ludzie ja od 5 lat nie mam na kompie antywira i wirusa nie widziałem (raz do roku profilaktycznie przeskanuję na wszelki wypadek ale jeszcze nic się nie złapał). Obecnie niemal wszystkie wirusy potrzebują interakcji użytkownika-jeżeli nie będzie człowiek kretynem- typu otwieranie załączników maili do tego jeszcze w ang. filmy a''la YT gdzie pisze że brak Ci kodeków do otworzenia materiałów i wciskające Ci plik exe. jaki kłopot wyłączyć autostart żeby nie wlazły z pendriva, do tego dołożyć FF z noscript plus piaskowniczkę jakich sporo w dodatku darmowych, aktualizacje i wirusy nie mają najmniejszej racji bytu jeżeli sam nie zainstalujesz takowego. Dla mnie prawdziwe wirusy to aplikacje jak wcześniejsze wersje Nortona czy Kasperskiego (sorry jeżeli jesteś do nich przekonany) te tak uwalają komputer, że żaden wirus tak kompa na deski nie rozłoży, do tego komp wstaje przez takie wynalazki tak że idzie kawę zrobić i wypić. Pozdro

±∞

06-04-2009 17:41

Gdy ktoś tworzy botwormy, to nie z nienawiści do Windowsa, lecz z czystej chęci zysku. Możliwe, że kiedyś robiło się robale dla idei szkodzenia, dzisiaj jednak liczy się zysk. Niektórzy nieudolnie tworzą oprogramowanie w namiastkowym VS osiągając z tego niepoważne dochody, inteligentniejsi zaś zarabiają tysiące $ pisząc niewielki kod.

Jotgie

06-04-2009 13:32

Porażka autora?! Myślę, że sukces! Pracę ma już zapewnioną!

siwy

06-04-2009 09:05

@ 285.222.115.168, a ja myślę że oni wprost kochają Windows, muszą świetnie znać Microsoftowy C++ i VB, zarabiają dzięki temu pieniądze, niektórzy pewnie całkiem sporo.

DkR

06-04-2009 08:38

Tak wynika z analizy specjalistów, czytaj: "tak im się wydaje". Rzeczywiście Conficker jeszcze nie zaatakował, JESZCZE. Trzeba pamiętać, że cały czas w necie czeka armia kilku milionów zarażonych komputerów. Jak sprawa trochę przycichnie maszyny ruszą do ataku.

AdamK

06-04-2009 08:29

Analizy był ok: wynikało z nich że 1 kwietnia wirus połączy się ''gdzieś'' skąd pobierze komendy (kod) do wykonania. Najprawdopodobniej to ''gdzieś'' nie odpowiedziało (autorzy wirusa mogli się bać że będzie można ich po tym wytropić) albo [o prostu zostało zablokowane.

Gość

06-04-2009 08:27

Coraz częsciej, autorzy złośliwego oprogramowania wychodzą na pajaców: nie tylko nie potrafią zrobić nic poważnego i dużego do końca ale nawet nic małego. Cięzkie jest życie popaprańców i psycholi nienawidzących MS Windows.

Piotr

06-04-2009 08:24

Pojawianie się kolejnych zagrożeń wywołanych przez szkodliwe oprogramowanie niesie za sobą coś pozytywnego. Można powiedzieć, że otwiera oczy programistom i nie pozwala im popaść w samozachwyt... zmusza ich do łatania niewydolnych w aspekcie bezpieczeństwa systemów. Z punktu widzenia użytkownika mamy do czynienia nie tylko z zagrożeniami, będącymi wynikiem działania szkodliwego oprogramowania, ale również z pozytywnym bodźcem warunkującm rozwój systemów informatycznych. Miejmy nadzieję że kłopoty z Conficker niedługo zostaną rozwiązane

Symek

06-04-2009 08:20

Równie dobrze informacja aktualizacyjna pierwszego kwietnia mogła brzmieć "Poczekaj jeszcze tydzień". Dopóki nie wypleni się tego śmiecia do końca chyba za wcześnie na relaks.

nazdrowie :))

06-04-2009 08:10

Zastanawiam, się czy przemysł av gra tak jak im autor cornflickera zagrywa czy po prostu doją kasę z klientów? Kiedy cały przemysł av wytęża swoje siły na "poznanie tajemnic cornflickera" autorzy od dawna pracują nad zupełnie nowym robakiem. W końcu mieli kilka miesięcy na zrobienie czegoś nowego zamiast wieszać kolejną wersję na tarczy strzelniczej. Ludzie którzy napisali tego robaka nie są idiotami i idę o zakład, że aktualizacja 1 kwietnia nigdy w rzeczywistości nie miała się odbyć. Oczywiście nie z punktu widzenia kodu, tam pewnie jest zaimplementowana.

~Gość

06-04-2009 07:59

"...z analiz wynikało, że się połączy 1 kwietnia...". Co to za analizy były jeżeli się nie połączył?

sebekd

06-04-2009 07:58

porażka autora, hehe, raczej porażka specjalistów od zabezpieczeń.

Polecane

Przełomowy rok... znowu

Lektura firmowych informacji prasowych i prognoz firm analitycznych nie pozostawia wątpliwości - każdego roku...


Spokój i luz administratora

Wymagania wobec pracowników działów IT rosną proporcjonalnie do stopnia rozwoju teleinformatyki. Oczekuje się, że...


04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2011 IDG Poland SA