Nowa inicjatywa odpowiedzią na problemy z licencjonowaniem kodu open source
Zainicjowana przez organizację Linux Foundation inicjatywa Open Compliance Program jest skierowana głównie do producentów oprogramowania odwlekających wykorzystanie elementów kodu publikowanych na licencji open source przez wgląd na kwestie związane z własnością intelektualną.
Zdaniem przedstawicieli organizacji Linux Foundation oprogramowanie o otwartym kodzie stopniowo zyskuje na popularności także w zastosowaniach korporacyjnych i komercyjnych. Szczególne wzrosty popularności rozwiązań open source mają być widoczne w firmach wyspecjalizowanych w produkcji urządzeń mobilnych oraz elektroniki konsumenckiej. Oprogramowanie wbudowane w takie urządzenia coraz częściej bazuje bowiem na rozwiązania open source. Publikowane na licencji open source rozwiązania znajdują również szerokie zastosowanie w firmach zajmujących się produkcją oprogramowania. “Zarządzanie procesem deweloperskim i licencjami open source komplikuje się w miarę wzrostu liczby dostawców kodu źródłowego wykorzystywanego w oprogramowaniu. Tymczasem poszczególne elementy kodu mogą pochodzić z bardzo odmiennych źródeł - m.in. od producentów sprzętu, operatorów usług, czy dostawców aplikacji systemowych" - uważa Jim Zemlin, kierujący działalnością organizacji Linux Foundation. Jego zdaniem w wielu organizacjach brakuje elementarnej wiedzy na temat sposobu licencjonowania kodu open source w procesie produkcji oprogramowania. "Skala wykorzystania rozwiązań open source w biznesie jest bezprecedensowa. Ze względu na niski koszt i korzyści technologiczne rozwiązania open source znajdują zastosowanie w licznych systemach stanowiących integralną część rozwiązań sprzętowych - od urządzeń przenośnych, aż po rozbudowane systemy serwerowe" - mówi Jim Zemlin. Poparcie dla programu zapowiedzieli m.in. przedstawiciele kierownictwa firm Adobe, AMD, Cisco, Google, HP, IBM, Intel, Motorola, Novell, Samsung oraz Sony. W nowym projekcie uczestniczyć mają również organizacje wyspecjalizowane w rozwiązywaniu problemów legislacyjnych.
Zdaniem analityków wielu deweloperów profesjonalnie zajmujących się tworzeniem oprogramowania unika wykorzystywania rozwiązań publikowanych na licencji open source ze względu na obawy dotyczące potencjalnej konieczności ujawnienia własnych rozwiązań technologicznych oraz publikacji swoich rozwiązań na licencji GPL. Potwierdzają to obserwacje przedstawicieli zaangażowanej w inicjatywę Open Compliance Program organizacji Software Freedom Law Center. Według jej przedstawicieli większość przypadków naruszenia warunków licencji open source przez producentów komercyjnych aplikacji bierze się z nieznajomości prawa i braku doświadczenia w kwestiach związanych z licencjonowaniem oprogramowania o otwartym kodzie.
Czytaj też:
Coraz więcej open source w systemach ERP
Microsoft szykuje Visual Studio dla menedżerów
Microsoft Imagine Cup 2010 - poznaliśmy zwycięzców
Komentarze (2)
Póki nie dojdzie do gruntownej zmiany w sposobie myślenia o tzw. "własności intelektualnej" i rewolucyjnych zmian na polu prawa autorskiego, prawa patentowego i im pokrewnych, temu podobne zabawy w berka będa trwać wiecznie i będziemy żyć w ciągłym strachu o legalność naszych postępowań. Dlatego niektóre firmy płącą krocie tylko za "święty spokój" i "gwarancję" legalności podczas gdy prawda leży zupełnie gdzie indziej - najprawdopodobniej ani nie są legalni ani nie mają prawa do "świętego spokoju" - nigdy nie będą mieć pewności w tym całym galimatiasie "intelektualnym".
Nikt na to nie pójdzie. Dlaczego? Firmy, które zasłaniają się koniecznością ochrony swoich tworów zwyczajnie obawiają się pozwów skierowanych przeciwko nim. W wielu przypadkach takie firmy stosują czyiś kod lub łamią czyjeś patenty i się boją ujawnienia. W wielu innych przypadkach dostali na takie coś zezwolenia od autora pod warunkiem nie wypuszczania źródeł. Należy również wziąć pod uwagę, że w świecie tzw. "własności intelektualnej", a także w obecnym świecie z DRM-em i patentami nigdy do końca nie wiadomo czy jesteś czysty. Niektóre firmy(trole patentowe) wykorzystują ten fakt do zabawy w berka: My wiemy, że wy łamiecie jakieś patenty, ale nie wskażemy jakie, bo byśmy stracili broń przeciwko wam. Teraz nie wiemy czy ten ktoś blefuje czy też nie. Najważniejsze jest jednak to, że nie udostępnianie źródeł nie chroni przed tzw. "kradzieżą". To jeden z większych mitów w IT, jednak wielu naiwnych ludzi zdaje się w niego wierzyć.
- Kingston: Nowa linia dysków SSD
- 10 najważniejszych technologii w roku 2012
- Microsoft zapowiada nowy system plików - ReFS
- IPv6: internetowego końca świata w 2012 nie będzie
- Google obniża swój PageRank
- Praktyczne porady dla administratorów na 2012 rok
- Windows Intune 3.0 - szansa na perfekcyjne narzędzie?
- Narzędzia dla administratorów sieci
- Kontrowersyjne decyzje Oracle odnośnie Javy
- Testy penetracyjne pomogą w obronie przed cyberatakami
Polecane
Przełomowy rok... znowu
Lektura firmowych informacji prasowych i prognoz firm analitycznych nie pozostawia wątpliwości - każdego roku...
Spokój i luz administratora
Wymagania wobec pracowników działów IT rosną proporcjonalnie do stopnia rozwoju teleinformatyki. Oczekuje się, że...