Wiadomości

Nowy eksploit dla plików PDF niewidoczny dla programów antywirusowych

2 maja 2011 09:36,
IDG News Service, Michał Witkowski

Specjaliści firmy antywirusowej Avast odkryli nowy eksploit dla Adobe Readera. Cyberprzestępcy ukrywają znany już złośliwy kod wewnątrz plików PDF tak, że programy antywirusowe traktują go jako niegroźną grafikę.

Cyberprzestępcy wykorzystują filtr JBIG2Decode (używany zwykle do zmnijeszania rozmiaru osadzanych czarnobiałych obrazów TIFF w dokumentach PDF) i za jego pomocą ukrywają malware. Ponieważ zawartość pliku jest interpretowana przez programy antywirusowe jako niegroźne dwuwymiarowe obrazy, kod wirusa pozostaje przez nie niezauważony.

Zdaniem Jiri Sejtko, analityka firmy Avast, wykorzystanie czysto graficznego filtru do przetworzenia dowolnego strumienia danych (w tym przypadku złośliwego kodu) było trudne do przewidzenia i właśnie to było przyczyną braku sukcesu skanera antywirusowego uruchomionego na tak spreparowanym pliku.
Co gorsza, specyfikacja PDF pozwala na wykorzystanie filtrów takich jak JBIG2Decode (w tym nawet kilku tego typu filtrów jednocześnie) w niestandardowy sposób. Atak korzysta z luki CVE-2010-0188 (odkrytej w lutym 2010) i jest skuteczny na Adobe Reader w wesji 9.3 i wcześniejszych (na Windows, Mac, Unix). Aktualne wersje Reader X 10.x są na niego odporne, jednak wielu użytkowników ciągle korzysta ze starszych programów.

Zdaniem inżynierów firmy Avast technika ukrywania znanych już eksploitów za pomocą filtru JBIGDecode jest stosowana także dla innych znanych już luk, takich jak na przykład tej odkrytej we wrześniu 2010, a dotyczącej czcionek TryeType, na którą podatny jest Adobe Reader 9.3.4 (na wszystkich platformach). Analitycy firmy Avast zaobserwowali wykorzytanie tej techniki w jednym ukierunkowanym ataku i w stosunkowo małej liczbie ogólnych ataków. Oprogramowanie antywirusowe tej firmy zostało już zaktualizowane tak, by wykrywać złośliwy kod ukryty przy pomocy tego filtru graficznego.

Technika maskowania eksploitów w taki sposób będzie wyzwaniem dla programów antywirusowych, gdyż odkrycie złośliwego kodu wymaga raczej zastosowania dedykowanego algorytmu niż prostej sygnatury.
Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (4)

~Michał Witkowski

02-05-2011 17:03

Co prawda tytuł jest praktycznie kalką oryginalnego materiału, ale spróbuję go obronić :) Otóż programy antywirusowe skanują osadzone tiffy (inaczej nie byłby łapany chociażby wspomniany w tekście CVE-2010-0188). Problem polega na tym, że po złośliwym kodzie "przejechał się" filtr graficzny, co spowodowało, że te tiffy wyglądały dla antywirusa niegroźnie. Tak ja to rozumiem, czyli tytuł mniej więcej pasuje do treści. pozdrowienia Michał Witkowski

nick...

19-08-2011 18:01

Cheers pal. I do appreciate the wrtinig.

nick...

19-08-2011 01:40

If you want to get read, this is how you shloud write.

~dominik

02-05-2011 11:11

Wydaje mi sie iz troszke blednie napisano tytul artykulu, program antywirusowy nie ma wykrywac samego exploita, lecz brac pod uwage konkretna partie dokumentu, w tym przypadku obrazy w dokunencie podczas szukania wzorca zlosliwego oprogramowania. Takze antywirus nie ma wykrywac samej mozliwosci wykorzystania luki lecz skanowac dodatkowe partie dokumentu. Pojde nawet o krok dalej i pozwole sobie na stwirrdzenie, ze te paryie dokumentu sa pomijane z celow optymalizacyjnych, by dokument moc szybciej przeskanowac.

Reklama

Huawei celuje w rynek biznesowy

Huawei nieustannie rozwija się jako dostawca infrastruktury dla branży telekomunikacyjnej. W tym roku chiński koncern zamierza umocnić swoją pozycję również na rynku rozwiązań Enterprise.


Polecane

Koniec Windows XP początkiem problemów?

Microsoft oficjalnie potwierdził, że za dwa lata definitywnie zakończy się era Windows XP - systemu operacyjnego,...


Spokój i luz administratora

Wymagania wobec pracowników działów IT rosną proporcjonalnie do stopnia rozwoju teleinformatyki. Oczekuje się, że...


04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2011 IDG Poland SA