Zmiany w protokole DNS przyspieszą dostęp do stron WWW?
Specjaliści koncernu z Mountain View, przy współpracy organizacji OpenDNS i kilku dostawców sieci CDN (Content Delivery Networks), opracowali rozszerzenie protokołu DNS. Ma ono pozwolić na znaczne przyspieszenie dostępu do treści oferowanych przez serwisy internetowe.
- Darmowe DNS - zbyt piękne, by było prawdziwe?
- ICANN: zgoda zmiany w systemie DNS
- Ukryte aktualizacje Google - jak im się to udaje?
Jak przekonuje David Ulevitch, założyciel i prezes OpenDNS "oczekiwania wobec projektu są dość znaczne". Twórca organizacji skupiającej obecnie ponad 30 milionów klientów biznesowych, indywidualnych oraz związanych z szeroko pojętą użytecznością publiczną (szkoły, uniwersytety, urzędy), twierdzi, że rozszerzenie systemu DNS pozwolić zredukować opóźnienia w dostępie do stron internetowych nawet o kilkaset milisekund.
Sposób działania nakładki na DNS polega na pobieraniu przez serwery sieciowe części adresu IP komputera przesyłającego kwerendę, pozwalającej na jego geolokalizację. W ten sposób, przy współpracy z lokalnymi dostawcami sieci CDN, użytkownik uzyska odpowiedź na swoje żądanie z najbliższego serwera przechowującego aktualną kopię danej strony internetowej, materiału audio-wideo lub pliku. Obecnie często mamy do czynienia z sytuacją, że zapytanie kierowane np. z Polski okrąży cały świat zanim jego wynik dotrze do użytkownika. Tymczasem może być tak, że identyczne informacje przechowywane są w lokalnych węzłach sieci dostarczających treści - a dostęp do nich jest szybszy o dziesiątki lub setki milisekund.
David Ulevitch przyznaje, że trudno podać konkretne liczby określające skrócenie czasu dostępu do poszczególnych źródeł danych, ponieważ wszystko zależy od tego, ilu dostawców DNS i CDN weźmie udział w eksperymencie. Od końca sierpnia br. prawie 40 milionów internautów, korzystających z publicznych serwerów DNS Google, OpenDNS oraz zaangażowanych w projekt dostawców CDN, może cieszyć się szybszym działaniem stron internetowych.
Dalszy rozwój koncepcji "The Great Internet Speedup" uzależniony jest jednak od przychylności największych dostawców treści i internetu (np. Akamai, Level 3) oraz ekspertów IETF (Internet Engineering Task Force), którzy dość sceptycznie odnieśli się do całego pomysłu.
Andrew Sullivan i Olafur Gudmundsson, kierujący działaniami grupy roboczej IETF DNS Extensions, potwierdzili, że niektórzy jej członkowie otwarcie wyrażają swój negatywny stosunek do projektu. Główne zastrzeżenia koncentrują się wokół zagadnień związanych z bezpieczeństwem i prywatnością internautów (pobieranie dodatkowych danych z adresu IP) oraz architekturą całego systemu DNS (kolejne rozszerzenia, "sztuczki" dostawców sieci CDN mogą zdestabilizować działanie protokołu).
Komentarze (1)
Ciekawe, ale mam wrażenie, że już Tanenbaum pisał o tym w latach 90tych. -- [[http://lipowski.org/tag/bgp/]]
- Prawo Moore’a zagrożone?
- Bezpieczeństwo WiFi - bezprzewodowe testy penetracyjne
- Wirtualizacja: obsługa SMB na czterech U
- Prawdziwe powody powstania Microsoft Open Technologies
- Open source: zmierzch ery GPL? Nie do końca...
- ROVER - prosty sposób na słabość BGP?
- Zaawansowane stacje Wi-Fi Ruckus Wireless
- Rozstanie z Javą nie będzie proste
- Google Drive uwypukla słabe strony publicznych chmur obliczeniowych
- Serwery "zombie" w centrum danych
Reklama
Huawei celuje w rynek biznesowy
Huawei nieustannie rozwija się jako dostawca infrastruktury dla branży telekomunikacyjnej. W tym roku chiński koncern zamierza umocnić swoją pozycję również na rynku rozwiązań Enterprise.
Polecane
Koniec Windows XP początkiem problemów?
Microsoft oficjalnie potwierdził, że za dwa lata definitywnie zakończy się era Windows XP - systemu operacyjnego,...
Spokój i luz administratora
Wymagania wobec pracowników działów IT rosną proporcjonalnie do stopnia rozwoju teleinformatyki. Oczekuje się, że...
